Najdroższe problemy z ogrodem zimowym zaczynają się od „drobiazgu” na dachu: rynna przelewa dokładnie nad przeszkleniem, woda cofa się pod obróbkę przy bocznym wietrze, a po pierwszej zimie w koszu zalega lód i mokry śnieg. W zwykłym okapie przelew bywa tylko irytujący. Nad oranżerią potrafi w kilka sezonów zniszczyć uszczelnienia, zabrudzić profile, zawilgocić ościeża i doprowadzić do przecieków w strefie, w której tolerancja na błąd jest minimalna.
Odwodnienie dachu skośnego przy oranżerii nie jest „kolejną rynną”. To projekt przepływu wody w miejscu, gdzie spotykają się: duża ilość spływu z połaci, skomplikowana geometria (kosze, uskoki, łączenia), wrażliwe materiały (szkło, systemowe profile aluminiowe lub PVC), a do tego trudny serwis. Jeśli nie da się jasno wskazać drogi podstawowej i drogi awaryjnej dla wody, układ zacznie przelewać lub podciekać przy pierwszej intensywnej ulewie. Jeśli nie ma dostępu do czyszczenia, drożność przestaje istnieć po jednym sezonie liści.
Poniżej jest podejście „audytu ryzyka wody”: punkty kontrolne, kryteria minimum i sygnały ostrzegawcze, które pozwalają zaplanować odwodnienie dachu skośnego nad ogrodem zimowym tak, by działało w realnych warunkach (ulewy, porywisty wiatr, zanieczyszczenia i liście – szczególnie typowe w miejskim otoczeniu Wrocławia), a nie tylko na rysunku.